1°C całkowite zachmurzenie

Samorządowcy nie politykują. Rozmawiamy z Kazimierzem Rakowskim

Wywiady, Samorządowcy politykują Rozmawiamy Kazimierzem Rakowskim - zdjęcie, fotografia

- Czy nadchodzi czas niezależnych samorządowców? Od dawna wiele badań wskazuje na zmęczenie Polaków partiami politycznymi…

- W społecznościach lokalnych zdecydowanie to zmęczenie się zaznacza. Mieszkańcy oczekują czegoś innego. Istotne, żeby bezpartyjni samorządowcy włączyli się wspólnie do działań, pozwalających na wzmocnienie idei samorządności w gminie, powiecie. Dziś to partie ją niszczą. Trzeba trafiać do ludzi, do ich domów rodzinnych.

- W czym bezpartyjni samorządowcy są lepsi od partyjnych działaczy?

- Samorządowcy nie politykują. Słuchają głosu mieszkańców. Realne dla nich okazuje się to, co można wykonać, a nie co trzeba obiecać. Od 1990 r. działam na różnych szczeblach samorządu. Dostrzegam różnicę, o którą pan pyta. Każde ugrupowanie polityczne najpierw omawia problem we własnym, partyjnym gronie. Potem decyduje tak, żeby korzyści odniosła ich grupa. Nawet problemy, nad którymi partyjni działacze się pochylają, nie zawsze okazują się adekwatne do potrzeb mieszkańców. Gdy do nas, samorządowców niezależnych przychodzi ktoś z mieszkańców – my nie zaglądamy mu do legitymacji. Żadnego sensu to przecież nie ma. Za to tam, gdzie rządzą partie – tam dziś… kto nie nasz, ten wróg. Nie o to chodzi. Widzimy to zupełnie inaczej. Samorząd służy wszystkim. Nie dzieli ich na lepszych i gorszych.

- Jak rozumiem, niezależni samorządowcy liczą, że dokona się pozytywny przełom, po to został zawiązany sojusz Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej z Bezpartyjnymi Samorządowcami?

- Jestem członkiem Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej, dostrzegam potrzebę, aby niezależni samorządowcy ze sobą współpracowali. W haśle wyborczym MWS mamy słowa: służymy ludziom, nie partiom. Oznacza to również, że dla dobra ludzi z każdym rozmawiamy - jeśli trzeba z PiS, PO, PSL – o dobrych projektach, których wprowadzenie poprawi warunki życia mieszkańców. Nie patrzymy na poglądy w innych sprawach, na spory toczące się w parlamencie. Jeśli polityka zejdzie na niższe szczeble – tam również nie będzie swobody decyzji. Zamiast burmistrzów, wójtów czy radnych – ktoś z góry będzie decydował.

- Pana powiat wołomiński, jeden z największych w Polsce, a na Mazowszu najludniejszy – okazuje się prawdziwym matecznikiem niezależnych samorządów. Mieszkańcy chętnie wybierają tu bezpartyjnych kandydatów. Jak to się stało, że staliście się takim – jeśli można tak powiedzieć – polskim Piemontem bezpartyjnej demokracji?

- Reforma samorządowa jako jedyna ze wszystkich wprowadzanych przez 28 lat – udała się w stu procentach. Samorządy okazały się bliskie potrzebom mieszkańców. Centralę mieliśmy przez prawie 50 poprzednich lat. Ludzie o tym pamiętają. Wiedzą też, kto w praktyce, w gminach i miastach wprowadzał w życie reformę samorządową. Dostrzegają, jak politycy szczebla centralnego podchodzą do najważniejszych problemów. Obniżenie płac posłów to krok w złym kierunku, bo lepiej byłoby płacić im porządnie, ale równocześnie wymagać od nich tworzenia lepszego prawa. Chodzi o to, żeby prawo było spójne, służyło wszystkim ludziom i jak najwięcej zadań do wykonania przekazywało na najniższe szczeble samorządu, gdzie realizowane są bez porównania lepiej niż przez mityczną „górę”.

Zdjęcie: Powiat Wołomiński

 

Samorządowcy nie politykują. Rozmawiamy z Kazimierzem Rakowskim komentarze opinie

  • gość 2018-07-12 08:40:05

    Świetna wypowiedź Panie Starosto, dość przy władzy ludzi znikąd.

Dodajesz jako: Zaloguj się