WYBORY PREZYDENCKIE - na miesiąc przed oficjalnym startem

25/02/2015 12:23
Po trzech tygodniach od ogłoszenia terminu wyborów prezydenckich oczywistym staje się, iż będzie druga tura, a na czele sondażu obok tradycyjnych przedstawicieli wojny polsko-polskiej PO-PiS tj. Bronisława Komorowskiego (47%) i Andrzeja Dudy (17%) obecni są jeszcze Magdalena Ogórek (6%) i Adam Jarubas (4%).

Pozostali kandydaci oceniani są na poziomie 0-1%. Jednak trzeba obiektywnie stwierdzić, iż dziś jeszcze nieomal wszyscy kandydaci (poza B. Komorowskim i J. Palikotem) są wciąż słabo nierozpoznawalni i zapewne wielu wyborcom łatwo byłoby ich pomylić z jakąś gwiazdą pop-kultury, celebrytą, tudzież postacią z komercyjnej reklamy telewizyjnej.Czas do zebrania 100 tys. podpisów przez kandydatów (do 26.03.15) po pierwsze, zweryfikuje  docelową listę startujących w wyborach, a po drugie będzie dobrym czasem na zwiększenie ich rozpoznawalności. Można więc przypuszczać, iż dopiero za miesiąc sondaże prezydenckie mogą odzwierciedlać w miarę realnie sytuację na starcie wyborczym. To z czym mamy obecnie do czynienia to zaledwie przedbiegi i rozgrzewka. Ważna jednak, bo rzutująca na to, co będzie miało miejsce w kwietniu i maju.

Niewątpliwi już dziś w tej analizie warto zauważyć pewne elementy wpływające na przyszły kształt wyścigu prezydenckiego. Obok już wspomnianej rozpoznawalności, to także identyfikacja osobowo-programowa i polityczna. Obok dwóch obozów wojny PO-PiS-u mamy Adama Jarubasa przedstawiciela centrum politycznego z dużym doświadczeniami samorządowym i politycznym. Jak wskazują analitycy to Adam Jarubas ściągał będzie głosy tzw. umiarkowanego elektoratu PO i PiS.

Kandydaci lewicy są podzieleni zarówno wewnątrz - kontestując wystawiona przez SLD liderkę lewicowego wyścigu M. Ogórek - jak i na zewnątrz wystawiając kilku kandydatów walczących o elektorat lewicy począwszy od nie mogącego już zebrać 100 tys. podpisów R. Kalisza poprzez A. Grodzką, J. Palikota, W. Nowicką i nie wiadomo kogo jeszcze... Ogólnie wygląda to słabo. Celebrytka kontra "politycy i polityczki" skłóconej lewicy, pozbawionej również stosownych środków do prowadzenia kampanii.

Idąc dalej, mamy liczący ok. 10% elektorat antysystemowy rozszarpywany przez kandydatów "od Sasa do Lasa". A to Korwin Mikke kontra mec. Jacek Wilk z Kongresu Nowej Prawicy, a to Paweł Kukiz kontra Marian Kowalski, a w tle populiści stojący na traktorach i barykadach. To również nie najlepiej wróży tym kandydatom, zwłaszcza, iż tu pieniędzy i struktur do prowadzenia kampanii nie ma na ogół żadnych.

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hardy 2015-03-14 10:35:07

    Kandydatów mamy wielu, ale chyba nie aż tak wielu, żeby po odliczeniu procentów poparcia dla czterech głównych i czterech "jedynkowiczów" dało to 100%?! Gdzie te 22%????????????? - Czyżby tylu niezdecydowanych lub zniesmaczonych fasadową programowo kampanią?! Nie licząc folkloru politycznego, cztery kandydatury walcząc między sobą podzielą jednak nie 78%, a ok. 92 % elektoratu. To oznacza, że te 14-15% (albo jakaś tego część) może dać urzędującemu Prezydentowi zwycięstwo w I. turze. Myślę, że kontrkandydaci - Duda i Jarubas (bo lalka Barbi to już folklor-dupochron Millera) powinni zagrać va bank, już teraz, na nutkach, które spodobałyby się tym z 22% obojętnych lub niezdecydowanych. A drogą do tego, nie jest dyskusja o niszowych problemach, tj. in vitro, tylko pokazanie Polakom jasnej długofalowej ścieżki rozwoju kraju i naprawy naszej, pokręconej partykularyzmami, demokracji. - Niestety dzisiejsza pusta paplanina pretendentów nie daje gwarancji osiągnięcia przez któregokolwiek z nich II. tury.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze wiadomości