19°C lekkie zachmurzenie

Ukryta opcja niemiecka? - wywiad z Jerzym Woźniakiem

Wywiady, Ukryta opcja niemiecka wywiad Jerzym Woźniakiem - zdjęcie, fotografia

Rozmowa z Jerzym Woźniakiem autorem powieści sensacyjno-historycznej „Mazur”    Paweł Dąbrowski: Witam ponownie na naszej stronie autora powieści sensacyjno-historycznej „Mazur” Pana Jerzego Woźniaka. Pańska książka jesienią ubiegłego roku odniosła znaczący sukces. Spotkania w bibliotece w Rembertowie, w Domu Kultury „Arsus” w Ursusie a przede wszystkim promocja w Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu cieszyły się dużym zainteresowaniem ze strony czytelników. Muszę jednak zauważyć, ze od grudniowego spotkania w Drawnie na Pomorzu na prowadzonym przez Pana fanpage, nic ciekawego się nie dzieje. Totalna stagnacja. Co się stało?
  Jerzy Woźniak.: Kłaniam się wszystkim czytelnikom i pospiesznie wyjaśniam. To prawda, że od kilku tygodni moja kampania promująca książkę została wstrzymana. Powodem były kłopoty osobiste. Jak powszechnie wiadomo z pisarstwa nie da się utrzymać. Ja zajmowałem się problematyką związaną ze środowiskami kombatanckimi, organizacją spotkań z byłymi więźniami obozów koncentracyjnych. 
PD: Może jednak zostawmy na boku politykę i przejdźmy do literatury. Nowa powieść to kontynuacja problematyki dawnych Prus Wschodnich?
JW.: Nie pozostaje mi nic innego jak tylko potwierdzić. Po spotkaniach w Giżycku, Jedwabnie, Szczytnie i mazowieckich Chorzelach, postanowiłem dalej pisać o przedwojennym pograniczu mazowiecko-pruskim. To wbrew pozorom mało znany temat, owiany wieloma zagadkami i kryjący dalej tajemnice.
PD: Na przykład?
JW.: Pierwsza z brzegu postać Hansa Tiski. Ten zasłużony dla mazurskiej archeologii badacz, dyrektor Heimatmuseum w Szczytnie był jednocześnie prominentnym działaczem Bund Deutscher Osten, organizacji zajadle zwalczającej wszelkie przejawy polskości. Z niebywałą starannością donosił na wszystkich, którzy „kaleczyli” mowę niemiecką znienawidzonym przez niego dialektem mazurskim. Uważał się za strażnika wartości ojczyźnianych, ale pod koniec rządów nazistowskich stracił wpływy, rozwiązano jego organizację a on sam został postawiony w jednym szeregu obok starców i przebierańców w niedopasowanych mundurach w lokalnym Volkssturmie. W latach 30-stych był autorem wspaniałej mapy z oznaczeniem stanowisk archeologicznych, której zachowały się tylko dwa czy trzy egzemplarze. Jeden z nich ma w swoich zbiorach mój znajomy historyk z Rudki koło Szczytna.
PD: Ale przecież Pan nie zajmuje się biografiami Prusaków ani historią, jako zawodowiec. Dlaczego Pan używa w twórczości prawdziwych mało znanych postaci historycznych do swojej fabuły?
JW.: To proste. Tłumaczyłem ten zabieg wielokrotnie podczas spotkań z czytelnikami. Szczególnie to podkreślałem właśnie na Mazurach. Autentyczne postacie historyczne, relacje świadków odnalezione w archiwach, rozmowy z żyjącymi jeszcze autochtonami posłużyły, jako tło dla akcji powieści. Ma to bardzo ważne znaczenie dla uwiarygodnienia tego, co jest wytworem mojej fantazji Gdzie mieszkańcy Ortelsburga (Szczytna) kupowali ubrania? Gdzie chodzili na piwo czy jakim klubom sportowym kibicowali? Takie wierne aż do bólu opisy to prawdziwa frajda choćby dla tych, którzy regularnie trafiają z Warszawy na Mazury i mają zainteresowania historyczne. A jeżeli nawet nie tak, to czy jest ktoś taki,  co nie chciałby wiedzieć jak to było kiedyś? Czy w Ratuszu na Adolf Hitler Platz było gestapo czy urząd pracy? Jakie tajemnice kryje dzisiejszy kompleks Wyższej Szkoły Policji? 
  PD: Trochę to zabrzmi dziwnie, ale czemu to ma służyć? Promocji nieistniejącego skrawka Niemiec na wschodzie? W Pańskiej twórczości - przepraszam, że to powiem można dostrzec pierwiastki germanofilskie.
JW.: Przyklejanie mi „gęby” germanofila wynika być może z tego, że przyznaję się publicznie do dziadka z Wehrmachtu i dodatkowo celowo prowokuję. Taki mam charakter, z którego jak na początku wspomniałem miewam kłopoty. Ale to tylko maska. Kto przeczytał „Mazura” ma raczej jednoznaczną opinię na temat moich wyborów. 
PD: Może jeszcze będzie okazja, żeby o tym porozmawiać…
JW.: Właśnie okazja się zbliża. Chciałbym zaprosić wszystkich zainteresowanych literaturą sensacyjno-historyczną na moje spotkanie autorskie, które odbędzie się w najbliższy poniedziałek na warszawskiej Ochocie. Czekam w Bibliotece na ul. Baleya 9 o godzinie 17. Spotkanie poprowadzi Pan Grzegorz Wysocki zastępca burmistrza Ochoty.
PD: Dziękuję za rozmowę.

Ukryta opcja niemiecka? - wywiad z Jerzym Woźniakiem komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się