Referendum?... co takiego?!!! cd.

      Mam dziką satysfakcję... bo w tytule mojego artykułu z 13 lipca br. (patrz blog JŚ) zawarłem kwintesencję kociokwiku polskiej klasy politycznej, w aspekcie demokracji bezpośredniej - referendum obywatelskiego.
      Niestety! Jest to przykra satysfakcja. - "Referendum... co takiego?" - No właśnie!!! Co dzisiaj z referendum obywatelskiego w Polsce pozostało?... Media informatyczne kpią, zniechęcając wyborców do referendum... My widzimy, że istota referendum jest deprecjonowana, tak w trybie kształtowania pytań referendalnych (koniunkturalnie), jak i w braku programów informacyjnych (mediów publicznych) dla obywateli, które wyjaśniałyby istotę pytań zaproponowanych przez polityków....
      Specjalista od matactw polityczno prawnych prof. A. Zoll uważa, że ważne sprawy dla państwa, to ważne sprawy dla klasy rządzącej, a nie dla obywateli!??? - Z jednej strony elity rządzące komunikują nam, że bankructwo systemu emerytalnego może zniszczyć finanse państwa, a z drugiej strony uważają, że pytanie referendalne o zmianach w tym systemie, to nie jest problem istotny dla państwa... dlatego nie powinien być rozstrzygany w referendum obywatelskim, krajowym. - Gratulacje!!! - Jeśli w ten sposób sekta rządząca chce wygrać te wybory, to życzę powodzenia.
      Czy nie widzicie, że nasza klasa polityczna jest miernej jakości?... Jeśli nie, to zastanówmy się, co zrobił tzw. mąż stanu, Bronisław Komorowski, rozpisując referendum krajowe na tematy, które lansowali jego przeciwnicy polityczni... niestety dopiero po przegranej w pierwszej turze! - |Jak może polityk, posiadający taki kapitał wyborczy jak Prezydent RP, robić takie rzeczy????? - To się kwalifikuje do Trybunału Stanu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - To jest niszczenie idei referendum obywatelskiego, bo pytania przedstawione w tym referendum są polityczne i banalne, a nie istotne dla losów państwa. Jednak ze względu na decyzję tego desperata muszą być poddane obywatelskiej weryfikacji. - Klęska klasy politycznej, klasy bez klasy!!!!!!!
      Następne propozycje referendów są tylko ripostą polityczną i zgłaszający je nie robią tego z pobudek ważnych dla obywateli, a tylko po to by wygrywać politycznie.
      Mam nadzieję, że Polacy nie dadzą się nabrać na chwyty socjotechniczne polityków rządzących, czy pozostających w opozycji, a oddadzą hołd idei demokracji, przejawiającej się właśnie w instytucji referendum obywatelskiego, i pójdą na referendum (to i każde inne) i zaprezentują opinię zwykłego obywatela, którą klasa polityczna (bez klasy) powinna uszanować w dalszym swoim działaniu "dla dobra Państwa".
      "Olanie" referendum będzie grzechem głównym każdego polskiego obywatela!!!!!!!
     I ostatni wniosek z ostatnich wydarzeń politycznych: władze uchwałodawcze Polski powinny uchwalić prawo zabraniające inicjowania referendów (przez kogokolwiek) w okresie przedwyborczym, co najmniej na pół roku przed wyborami, tak samorządowymi jak i krajowymi/parlamentarnymi.
      Poleca to, dla dobra Polski i Polaków, Wasz mało słuchany i czytany stary wiarus, Janusz Ściskalski.

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze wiadomości