Kto wygra wybory? Niespodzianki niewykluczone. Paweł Piskorski gościem Klubu Gospodarczego MWS

18/05/2026 10:47

Jeśli powstanie blok senacki z udziałem prawicy, skupiający PiS i obie Konfederacje, ma szansę uzyskać większość z "izbie refleksji". Natomiast Prawo i Sprawiedliwość nie ma szans na zdobycie samodzielnej większości w Sejmie - przewidywał Paweł Piskorski, kiedyś jeden z liderów kolejno Unii Wolności i Koalicji Obywatelskiej, w trakcie spotkania w Klubie Gospodarczym Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.

Porozumienie PiS z obydwoma Konfederacjami: Sławomira Mentzena oraz Korony Polskiej Grzegorza Brauna - polegające na wzajemnym uzgodnieniu kandydatów, by nie rozbijali sobie głosów - ma szansę uzyskać nawet ok. 55 na 100 mandatów do Senatu, jak wynika z rozkładu poparcia w okręgach wyborczych. Patronem takiego bloku stałby się Karol Nawrocki. Dla prezydenta stanowi to drogę do uzyskania przywództwa na prawicy, wobec nieuniknionej zmiany pokoleniowej.

Natomiast wynik do Sejmu nie jest przesądzony. Donald Tusk nie zmierza już do ustanowienia jednej listy obozu rządzącego. Wiadomo, jak się to skończyło, kiedy partie demokratyczne wystartowały wspólnie do Parlamentu Europejskiego w 2019 r., pozostając jeszcze wtedy w opozycji. Dlatego Tusk przystaje na osobną listę Lewicy do Sejmu.

- Uznaje, że należy jej na to pozwolić, a nawet Lewicę wzmocnić - nie miał wątpliwości Paweł Piskorski. Dlatego formacja Włodzimierza Czarzastego przemawia własnym głosem jako siła "antytrumpistowska" czy zabiegająca o legalizację małżeństw jednopłciowych, chociaż na pewno nie radykalna. Za to konkurencyjna partia Razem wedle rządowego planu ma się do Sejmu nie dostać.

Dawna formacja Szymona Hołowni podzieliła się, do czego przyczynili się rządowi planiści i istotnej roli już nie odegra. Niepewna pozostaje sytuacja Polskiego Stronnictwa Ludowego. Może zostać zmuszone wobec spadku poparcia albo do wejścia na listę Koalicji Obywatelskiej albo zawiązania podobnego sojuszu z nowym partnerem, tak jak przed laty z resztówką partii Pawła Kukiza.

Z kolei Prawo i Sprawiedliwość, zdaniem Piskorskiego, popełniło błędy w momencie, gdy było już przekonane, że zwycięstwo na pewno będzie mu dane. Po wygranej Nawrockiego.

PiS nie ma szans na to, by rządzić samodzielnie. Za to Jarosław Kaczyński zmierzać będzie do rządów z obiema Konfederacjami, chociaż jeśli chodzi o Koronę Brauna, to w kampanii będzie sam takiej intencji zaprzeczać. Prezes tłumaczyć się też będzie Amerykanom z podobnego sojuszu z "nacjonalistami". Zwiększa to szanse Koalicji Obywatelskiej, gdy Brauna użyje jako straszaka. Na pewno jednak Kaczyński nie ma możliwości powtórzenia wobec obu Konfederacji zabiegu destrukcji i przejęcia elektoratu, jaki przed laty zastosował wobec Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin, z którymi najpierw współrządził, potem doprowadził do ich upadku.

Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Wyborcy obu Konfederacji czerpią bowiem wiedzę z innych źródeł niż wielkie stacje telewizyjne.

Te ostatnie również zresztą będą się zmieniać, choćby w ślad za przejęciem TVN przez biznesmenów wspierających w Ameryce Donalda Trumpa. Nie pozostanie to bez wpływu na przekaz.

Dwa wielkie bloki pretendujące do rządzenia zmierzać będą do maksymalnej mobilizacji swoich wyborców, wygra ten komu lepiej się to uda. Nie bardzo natomiast mają skąd pozyskiwać nowych zwolenników. Nie tylko one jednak się liczą, ale i grupa Mateusza Morawieckiego. Kaczyński nie dopuści, by weszła do przyszłego Sejmu i mogła go szantażować np. niezgodą na koalicję z Braunem. Raczej zakłada, że pozbędzie się zwolenników byłego premiera już na etapie układania list wyborczych. Morawiecki to przeczuwa, co oznacza, że albo wystartuje samodzielnie albo na przykład w sojuszu z PSL. Na pewno jednak nie z listy PiS, z której mógłby zostać wykreślony.

W tej misternej i zawierającej różne warianty układance nie brak jednak kwestii, dających się przewidzieć z pełnym prawdopodobieństwem.

- Na pewno premierem nie zostanie Przemysław Czarnek - podkreślił w dyskusji Paweł Piskorski.

Kto w takim razie? - To Nawrocki będzie chciał podyktować nazwisko przyszłego premiera.

Tyle, że zwycięstwo prawej strony w wyborach do Sejmu nie jest wcale przesądzone. Pozostajemy ze znaczną dozą niepewności. Gdy wyborcy czerpią wiadomości z przekazów sieciowych, trudniej przewidzieć ich reakcje. Co nie znaczy, że pewnych prognoz nie da się formułować stanowczo, jak tej o niemożności samodzielnego rządzenia przez PiS.

Podobnie na pytanie bohatera dawnej opozycji antykomunistycznej Marka Borowika o możliwość zawarcia koalicji ponad podziałami PiS z KO, dającej arytmetycznie ogromne możliwości ze zmianą konstytucyjną włącznie, dawny czołowy polityk UW i Platformy odpowiedział jasno, że nie stanie się to możliwe przynajmniej dopóki w obu partiach dominują obecni ich liderzy. - W tym pokoleniu to nie do wyobrażenia.

Polaryzacja zaszła daleko, pod pewnymi względami dalej niż w latach 90. czy nawet 80. A Polska to nie Niemcy, gdzie wielką koalicję chadeków z socjaldemokratami uzasadnia się zagrożeniem ze strony AfD.

Silne podziały nie są charakterystyczne wyłącznie dla Polski. Przeżywa je cały świat, wraz z kolejną zmianą technologiczną: kiedyś niosło ją za sobą upowszechnienie komputerów i telefonii komórkowej, teraz zaś sztucznej inteligencji. Polska musi się w tym wszystkim jak najlepiej odnaleźć, również ze względu na nasilające się zagrożenie bezpieczeństwa kraju. W sytuacji kiedy nie mówi się już o końcu historii, równoznacznym z globalnym zwycięstwem liberalnej inteligencji, tylko o wielobiegunowości świata, mnożącej liczbę scenariuszy dalszych wydarzeń. Wymyka się to dotychczas znanym standardom.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/05/2026 14:05

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.