11 marca odbyło się zebranie Zarządu MWS, na którym dokonano wyboru nowego sekretarza Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. Został nim Kamil Ciepieńko. Jakie ma plany na rozwój MWS?
Proszę powiedzieć czytelnikom Gazety Samorządność kilka słów na swój temat, np. skąd Pan pochodzi, jakie ma Pan wykształcenie, doświadczenie zawodowe i hobby?
Pochodzę z Pragi, tej prawdziwej, warszawskiej. Tu się urodziłem, wychowałem i cały czas mieszkam. W połowie lat dwutysięcznych postanowiłem przekuć swoją samorządową działalność w mandat radnego dzielnicy. Ta sztuka udała się dopiero za drugim razem, w 2010 r. Od tej pory nieustannie zasiadam w ławach radnych Pragi-Północ reprezentując stowarzyszenie „Kocham Pragę”. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie Jacek Wachowicz, który ponad 20 lat temu zaprosił mnie do lokalnej polityki i z którym trzymam się od początku mojej samorządowej drogi.
Moje samorządowe losy związały mnie z Mazowiecką Wspólnotą Samorządową w 2013 r., gdy walczyliśmy o referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Mandat radnego łączę z innymi pasjami, takimi jak wydawanie lokalnego magazynu i portalu „Przegląd Praski” oraz prowadzeniem archiwum społecznego mieszkańców osiedla Praga II. Jestem też fundatorem i prezesem Fundacji Praga Pomaga, która zajmuje się działaniami na rzecz rozwoju społeczeństwa informacyjnego, lokalnych społeczności i samorządu terytorialnego.
Moje wykształcenie zawsze stawało w kontrze do pracy. Jestem absolwentem Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie, ale doświadczenie zdobywałem jako urzędnik zajmujący się promocją i marketingiem miasta, a także dziennikarz w takich tytułach jak Polska The Times, Życie Warszawy, Stolica oraz Metropol. Dziś należę do zespołu jednej z warszawskich agencji public relations.
Prywatnie lubię biegać, kocham góry i nie wyobrażam sobie życia bez Legii Warszawa.
Jakie są Pana najważniejsze priorytety na nadchodzącą kadencję nowego sekretarza i jak zamierza Pan usprawnić funkcjonowanie Sekretariatu Zarządu MWS?
Tu bardziej chodzi o to, żeby czegoś nie popsuć, szczególnie jeśli dobrze działa. Uśmiecham się do Rafała Jabłońskiego, który dotychczas pełnił rolę sekretarza, a dziś stoi na czele fundacji Wspólnota Bezpieczeństwa. Moim zadaniem jest więc utrzymać wysoki poziom zaangażowania, nie tylko członków zarządu, ale też całych struktur i przyjaciół MWS. Priorytetem pozostaje stworzenie przyjaznego środowiska pracy, w którym każdy będzie miał swoje zadanie i jasno określony cel.
Jak ocenia Pan te kilka miesięcy pracy, nowego zarządu MWS, wybranego w październiku 2025 r., na którego czele stanął Dariusz Kacprzak? MWS zaczyna przekształcać się w organizację o szerokim i interdyscyplinarnym profilu działania.
Przyczajony tygrys, ukryty smok. To fraza, która oznacza ukrywanie przed światem swojej prawdziwej siły i talentu. I to doskonale opisuje dziś Mazowiecką Wspólnotę Samorządową. Znam Darka Kacprzaka z placu boju, czyli z terenu Pragi-Północ, gdzie wspólnie staraliśmy się robić wszystko, co ważne i potrzebne dla mieszkańców. Jego praca, ale też całego zarządu MWS, liczba inicjatyw i wyróżnień dla członków MWS, tu uśmiecham się do Aleksandry Rutkowskiej, która dołączyła do Rady Gospodarczej przy Prezydencie RP, pokazuje ogromny kapitał organizacji. Teraz tylko trzeba pokazać ją całemu światu, a zacząć od Mazowsza.
Mazowiecka Wspólnota Samorządowa od początku roku aktywnie weryfikuje członków i buduje nowe struktury w kilkunastu powiatach. Jaką rolę odegra Pan w koordynacji prac terenowych i wspieraniu lokalnych pełnomocników, członków organizacji?
Moim zadaniem pozostaje koordynacja i wsparcie działań zarządu MWS. Rola sekretarza, to działania prowadzone na przedpolu samorządowego frontu Mazowsza.
MWS zrzesza wójtów, burmistrzów i radnych. Jak zamierza Pan wspierać ich działalność na poziomie gminnym i powiatowym w obliczu nowych wyzwań ustawodawczych?
Organizacja musi zadbać o swoich ludzi, chodzi oczywiście o dostęp do wiedzy i praktyków biegłych w procesach legislacyjnych. Nasi członkowie muszą mieć świadomość, że na każdym etapie swojej pracy mogą liczyć na zarząd MWS. Jednym z pomysłów jest uruchomienie wewnętrznego newslettera, w którym znajdą się zarówno informacje ważne dla członków, ale też te pochodzące z rynku, mam na myśli zmiany ustawodawcze, przykłady rozwiązań i propozycje merytorycznego wsparcia.
MWS angażuje się w sprawy bliskie mieszkańcom, jak np. problem z dzikami czy wykluczenie transportowe. Dlaczego ten kontakt z mieszkańcami jest tak istotny dla MWS?
Powody są dwa: rozpoznawalność i skuteczność. Wójtowie, burmistrzowie, radni czy zwykli
członkowie, mniej lub bardziej związani z MWS, wykonują ogromną pracę w terenie. Wiele czasu spędzają na rozmowach z ludźmi. Taka rozmowa, to nie tylko najlepszy sposób, żeby poznać źródło problemu, ale też przekonać rozmówcę, że od teraz nie pozostanie już sam z tym problemem.
Po pierwsze: skuteczność, wiemy co jest problemem i ta wiedza pozwala nam działać, po drugie: rozpoznawalność, bo rozmówca ma przed sobą żywego człowieka, reprezentanta MWS.
Na zakończenie trudne pytanie: jak według Pana wzmocnić pozycję MWS jako "czwartej siły powiatowej na Mazowszu" i odnieść sukces wyborczy zarówno na szczeblu gminnym, powiatowym i wojewódzkim?
Przede wszystkim posiadamy kapitał i zasoby, aby aspirować do miana trzeciej siły. Wszyscy jesteśmy zmęczeni politykami, którzy interes partii stawiają wyżej niż interes ludzi. Musimy to wykorzystać, pokazać, że jest alternatywa. W najbliższych wyborach to zadanie jest arcytrudne, bo samo hasło, że jest alternatywa i tzw. trzecia droga, zostało zmieszane z błotem, m.in. z powodu fiaska politycznego projektu Szymona Hołowni i bałaganu, który po sobie zostawił. Problemem jest też ogromna polaryzacja społeczeństwa, wulgaryzmy nie tylko w sieci, ale też na banerach i tablicach. To wszystko sprawia, że ludzi odwracają się od polityków, a to daje duże pole do działania dla samorządowców. Ważne jest, żebyśmy zachowali naszą odrębność, nawet wtedy, jeśli zdecydujemy się na jakiś polityczny sojusz.
Musimy też podejmować tematy ważne dla lokalnych społeczności, przykładem jest nasza krytyka Strategii Rozwoju Warszawy 2040+, do której złożyliśmy ponad 60 uwag. Należy dodać, że zespół Piotra Guziała krytykował, ale przedstawiał też konkretne rozwiązania, źródła finansowania i terminy. To zaangażowanie dostrzegły też media, które są niezbędne w budowaniu rozpoznawalności MWS.
Wyzwaniem pozostaje też Warszawa. Ale już raz udowodniliśmy pod szyldem Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej w 2014 r., że potrafimy się zorganizować. I choć nie odnieśliśmy wtedy dużego sukcesu, to jednak pokazaliśmy wielkim politycznym graczom, że nie są sami na planszy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze