1°C pochmurno z przejaśnieniami

4 , 8, 12, 18 czerwca

Historia, czerwca - zdjęcie, fotografia

Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom A Prawdom kazać by za drzwiami stały Przedawać laury Starym Znajomościom Licząc, że rytm dziejów zagłuszą cymbały

C. K. Norwid - Vade:mecum, Początek broszury politycznej

 

4, 8, 12, 18 czerwca 1989r. – i tak dalej. Czterowiesz Norwida, przytoczony przeze mnie jako motto, ciekawszy jest niż dwuwiersz, wyryty w metalu przy wejściu do Uniwersytetu Warszawskiego. Warto korzystać z norwidowskiej inspiracji do refleksji, nie tylko co do „kłaniania się Okolicznościom” i „Prawd stojących za drzwiami”, ale też co do „laurów sprzedawanych Starym Znajomościom”, a wreszcie „cymbałów zagłuszających rytm dziejów”. 4 czerwca 1989r.

4 czerwca 1989r. to znacząca data w historii Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej( PRL). Tego dnia reżim polityczny PRL-u przeprowadzał niewolne i niedemokratyczne wybory do Sejmu oraz – co było nowością - wolne wybory do Senatu. Prawodawca był w tym przypadku nie tyle twórcą porządku prawnego, co stróżem politycznego kontraktu zwartego przy tzw. Okrągłym Stole. Kontrakt polityczny polegał na tym, że za gwarancję dalszego sprawowania władzy, reżim polityczny pod wodzą generała armii W. Jaruzelskiego dopuszczał na zasadzie ustępstwa i wyjątku, niewielkie pole działań wolnych i demokratycznych. Okres kampanii wyborczej poprzedzającej 4 czerwca 1989r. i sam dzień głosowania okazał się wspaniałym, kolejnym w historii PRL-u, zrywem obywatelskim ku wolności, zrywem ku wolności w warunkach – podkreślmy to raz jeszcze – niewolnego i niedemokratycznego państwa. Obywatele (wyborcy) w głosowaniu 4 czerwca ( przy 62-procentowej frekwencji w skali kraju) zadecydowali, tylko w zakresie, jaki został pozostawiony przez ordynację wyborczą ich decyzji, że nie ma miejsca dla kandydatów dotychczasowego reżimu politycznego w Senacie, nie ma demokratycznego mandatu dla ich obecności w Sejmie. Wyborcy swoim głosowaniem odmówili prawa do mandatu poselskiego kandydatom reżimu komunistycznego umieszczonym na tzw. liście krajowej (dokładnie rzecz biorąc 33 z 35 kandydatów). Akurat w tym wypadku, art. 82 ust. 2 ordynacji wyborczej przewidywał, że warunkiem wyboru posła z listy krajowej jest uzyskanie co najmniej połowy ważnie oddanych głosów. Tak więc kandydaci reżimu politycznego z listy krajowej – w wyniku niedopatrzenia, czy z braku politycznej wyobraźni autorów tekstu ordynacji - poddani zostali sprawdzianowi poparcia ze strony wyborców. W stosunku do 33 kandydatów z listy krajowej więcej niż połowa wyborców oddała głos ważny, odmawiający im prawa do mandatu, czyli – mówiąc kolokwialnie – skreśliła ich. Był to wyraz szczególnej mobilizacji i determinacji wyborczej. Ten głos wyborców, fenomen wyborczy przerastający wyobraźnię polityków spod znaku „okrągłego stołu” , nie został uszanowany, bo w warunkach państwa takiego, jakim był PRL głos wyborców szanowany mógł nie być i nie był. Zlekceważono wynik pierwszej tury wyborów i wobec tego, że wyborcy zachowali się wbrew scenariuszowi wyznaczonego im przez ówczesnych politycznych liderów, zmieniono prawo wyborcze, by forsować zaplanowany bieg wydarzeń.

8,12,18 czerwca 1989r. Po 4 czerwca, nastąpił 8, 12 i 18 czerwca 1989r. – daty z historii najnowszej Polski dziwnie przemilczane, a przecież stanowiąca ważki ciąg dalszy tego, co stało się 4 czerwca 1989r. i wykładnik tego, z jakim państwem mieliśmy do czynienia w wyniku porozumień tzw. okrągłego stołu, w czerwcu 1989r. To nie autorytarna władza państwowa uginała się przed wyrażoną w demokratyczny sposób wolą wyborców (wolą suwerena), to wyborcom odebrano złudzenie, że są (formalnie i faktycznie) suwerenem w państwie. Dyktat elit władzy (elit zmieszanych w toku obrad tzw. okrągłego stołu) , dyktat ustaleń politycznych okazywał się ważniejszym w państwie niż wola wyborców. 8 czerwca 1989r. tzw. Komisja Porozumiewawcza, samozwańcza instytucja, której zadaniem było legitymizowanie „aktualnie panującej” władzy i jej działań, a która sama nie miała demokratycznej legitymacji do działania, przyjęła stanowisko zgadzające się na zmianę ordynacji wyborczej po to, by „aktualnie panującym” darować 33 mandaty poselskie, których sami nie zdobyli w pierwszej turze głosowania i których – rzecz jasna - nie mieli szans zdobyć w drugiej turze głosowania, bez zmiany dotychczasowych warunków przeprowadzania wyborów. To stanowisko stało się podstawą do wydania 12 czerwca 1989r. dekretu i uchwały Rady Państwa, które dodatkowo znieprawiły wybory roku 1989. Ponowne głosowanie na listę krajową było zbyt ryzykowne politycznie, więc zamieniono je na głosowanie w wybranych (odpowiednio wybranych ma się rozumieć) okręgach wyborczych. 33 mandatom poselskim ustalono ich przeznaczenie dla kandydatów, członków określonych organizacji: dla PZPR – 16 mandatów, dla ZSL – 8 , dla PAX – 3, dla SD – 3, dla UCHS -2 , dla PZKS – 1 mandat. Po dwóch kandydatów do każdego mandatu miały prawo zgłaszać – żeby nie było niespodzianek - tylko naczelne władze organizacji, dla których przeznaczono mandat. Dekret Rady Państwa zmieniający ordynację wyborczą zawiera taki oto wstęp: „Mając na względzie (…) NIEZBĘDNOŚĆ UTRZYMANIA UKŁADU SIŁ POLITYCZNYCH W SEJMIE PRL (podreśl. –ZJ) przyjętego w porozumieniach „okrągłego stołu”, a także stanowisko wyrażone na posiedzeniu Komisji Porozumiewawczej w dniu 8 czerwca, stanowi się co następuje…..”. Po takim wstępie, można domyśleć się, co znajduje się w dalszym ciągu treści dekretu. To nie wyborcy, ale Rada Państwa była głównym decydentem drugiej tury wyborów, w dniu 18 czerwca 1989r. Rada Państwa wyznaczała okręgi wyborcze, w których przeprowadza się ponowne głosowania, czyli decydowała, którzy wyborcy będą uprawnieni do udziału w drugiej turze głosowania i oddania głosu, a którzy wyborcy już takiej możliwości mieć nie będą. Rada Państwa ustalała przeznaczenie mandatów dla kandydatów z określonych organizacji, czyli przesądzała, ilu posłów będą miały w Sejmie określone organizacje polityczne. Rada Państwa ograniczała prawo zgłaszania kandydatów na posłów, przypisując je tylko naczelnym władzom ustalonych przez siebie organizacji. Wyborcom pozostawiono wybór personalny spośród dwóch kandydatów tej samej organizacji politycznej desygnowanych przez jej naczelne władze. Władze PRLu w czerwcu 1989r., tak jak to miały w zwyczaju od początku powstania PRLu , zajmowały się rozdawnictwem mandatów dla wyznaczanych przez siebie organizacji politycznych. Osobliwością jest to, że po 4 czerwca 1989r. robiły to wbrew wyraźnie wyrażonej w głosowaniu powszechnym woli suwerena (wyborców), ale za to – znów trzymajmy się istotnych faktów - z możliwością powołania się na przyzwolenie samozwańczego i nieformalnego decydenta, jakim była Komisja Porozumiewawcza z udziałem przedstawicieli PZPR i jej politycznych sojuszników oraz przedstawicieli części opozycji – solidarnościowej, którzy właśnie wtedy rozstawali się z ideałami solidarności. Głosowanie 18 czerwca 1989r. odbyło się w wyznaczonych przez Radę Państwa okręgach wyborczych, było farsą wyborczą stwarzającą pozór, że mandaty poselskie przyznawane są nie dyktatem władzy, tylko głosowaniem wyborców. W tej farsie wyborczej, jaką byłą druga tura głosowania w wyborach do Sejmu, uczestniczyło 25 procent uprawnionych do głosowania wyborców (w wyznaczonych okręgach wyborczych), tych wyborców –należy rozumieć – przyzwyczajonych do bezwolnego spełniania poleceń władzy i przyzwyczajonych do tego, że tak to w PRL-u już być musi. Mając na względzie to, co stało się zaraz po 4 czerwca 1989r., czyli 8 czerwca (stanowisko Komisji Porozumiewawczej) , 12 czerwca (dekret i uchwała Rady Państwa PRL) i 18 czerwca (kompromitujące głosowanie drugiej tury wyborów), trzeba powiedzieć, że w czerwcu 1989r. Rzeczpospolita Polska nie stała się państwem wolnym i demokratycznym. Czerwiec 1989r. jest znaczącym momentem w historii PRL, momentem wpisującym się w ciąg obywatelskich sprzeciwów wobec autorytarnej władzy takich, jak: październik 1956, marzec 1968, czerwiec 1976, sierpień 1980 . Ale jest też jest czerwiec 1989r. niebezpiecznym symptomem dla państwa polskiego, pokazującym, że tworzy się w Polsce nowa elita polityczna, która uzurpuje sobie działanie obok i wbrew woli obywateli (wyborców), elita, która dziedziczy patologiczne cechy elit PRL-u tj. przekonań o własnej, najwyższej zdolności kierowania społeczeństwem, wyższości wobec reszty społeczeństwa; przeświadczenia, że demokratyczne zachowania reszty społeczeństwa mają polegać na ochoczym spełnianiu dyspozycji wydawanych przez elitę. Te patologiczne cechy elity politycznej PRLu z erudycyjną finezją, socjologiczną precyzją i nutą zjadliwej ironii opisywał Jan Strzelecki w swoim eseju „Socjalizmu modelu liryczny”. To lektura, która zachowała swoje walory do dziś. Po czerwcu nastąpił lipiec ’89, czas umacniania się reżimu politycznego PRL. Generał armii Wojciech Jaruzelski został wybrany Prezydentem PRL, przez Sejm i Senat, połączone w Zgromadzenie Narodowe. Wybór (formalnej nazwie przeczy jednak fakt, że do tzw. wyboru desygnowanych był tylko jeden kandydat) dokonany w 19 lipca 1989r., był kolejnym, dobitnym świadectwem kontynuacji ustrojowo – politycznej państwa autorytarnego i niedemokratycznego. Kolejny, po czerwcu , etap walki o wolną i demokratyczną Polskę rozpoczął się w sierpniu 1989r., kiedy udało się doprowadzić do rozbicia koalicji sejmowej PZPR- ZSL – SD. Ale to już zupełnie inna historia.

Zbigniew Jackiewicz

4 , 8, 12, 18 czerwca komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się