-2°C bezchmurnie

Żeby było słychać, że działamy. Rozmawiamy z Bogdanem Rybickim

Wywiady, Żeby było słychać działamy Rozmawiamy Bogdanem Rybickim - zdjęcie, fotografia

Rozmowa z Bogdanem Rybickim z Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej w Iłowie (pow. sochaczewski)

- Na czym polega działalność Wspólnoty w takich miejscowościach jak Iłów, a więc dość daleko od Warszawy czy Płocka i gdzie pewnie mniej wielkiej polityki?

- Staramy się, żeby ludzie mieli ze sobą stały kontakt i wymieniali doświadczeniami. W naszym przypadku zabiegamy o to, żeby było słychać o tym, że działamy i funkcjonujemy, aby ludzie przychodzili do nas ze swoimi problemami. Organizujemy wiele spotkań, by przy ich okazji mieszkańcy poczuli, że są razem. Wiele imprez przygotowujemy wspólnie ze Stowarzyszeniem na rzecz Rozwoju Ziemi Iłowskiej, skupiającym społeczników. Dzień Dziecka w Iłowie organizujemy od kilkunastu lat, wszyscy przyzwyczaili się już do bogatego programu każdego 1 czerwca. Wspólnie czcimy 11 listopada. Wiosną w Dniu Żołnierzy Wyklętych spotykamy się, odkąd go ustanowiono przed kilkunastu laty, organizujemy wtedy wieczornice, koncerty i wystawy, które o tych bohaterach przypominają. Pamiętamy o dawnych mieszkańcach naszej ziemi zamordowanych w Katyniu. Znaleźliśmy niebanalną formę ich uczczenia. Wokół kościoła w Iłowie posadziliśmy dęby. Każda z wywodzących się stąd ofiar katyńskiej masakry ma swoje drzewo. Przy każdym dębie znajduje się tabliczka, informująca kim był poległy. Jakby wciąż mieszkali wśród nas…

- Czy ludzie dostrzegają różnice między Wami a partiami politycznymi?

- Spotykamy się regularnie w naszym kole i w Sochaczewie w kręgu zarządu powiatowego, staramy się wyróżniać pracowitością, wymieniać doświadczenia i wyjść naprzeciw codziennym problemom zwykłych ludzi. Mieszkańcy ocenią, jak nam się to udaje, ale z pewnością działań nie ograniczamy do kampanii wyborczych. Życie polityczne toczy się u nas dość aktywnie, w gminie rządzi silne tu PSL, skupia ludzi o raczej lewicowych poglądach. Przez rządzących jesteśmy traktowani jak konkurencja, a nie tylko opozycja, chociaż wiele razy wyciągaliśmy do nich rękę przy konkretnych, ważnych dla mieszkańców problemach. Wójt zresztą ma korzenie solidarnościowe, ale nowy garnitur mu odpowiada.

- Czy przeszłość ma znaczenie w samorządzie w małej miejscowości?

- Moja pozostaje znana, w stanie wojennym reaktywowaliśmy tu „Solidarność” Rolników Indywidualnych, która działała nielegalnie aż do zmiany ustroju. W 1990 r. zostałem przewodniczącym rady gminy, a potem wójtem. W 1998 r, gdy utworzono powiaty, zasiadłem z ramienia AWS w radzie odrodzonego powiatu sochaczewskiego. Ale jak Pan widzi, na współpracę z wójtem o podobnej przeszłości to nie rzutuje. W tej chwili w powiecie i gminie mocno zaznacza się konkurencja między PiS a PSL, obie partie mają tu twarde elektoraty. O ludowcach i ich podejściu do nas już mówiłem. Przed trzema laty PiS popełniło błąd, gdybyśmy wystawili wspólną listę, rządzilibyśmy gminą, a tak my mamy dwoje radnych, oni trzech i wszyscy pozostajemy w opozycji wobec PSL. Wielu mieszkańców obawia się poprzeć w wyborach Wspólnotę, bo nie wiedzą, czy ich głos się nie zmarnuje. Wskazujemy, że będzie inaczej. Z biegiem czasu rządzący marnują pokładane w nich nadzieje i coraz gorzej są postrzegani. W mieszkańcach dojrzewa więc świadomość, że warto postawić na kogoś nowego – jednym słowem na niezależnych zamiast na partie. Trwamy przy swoim, widzimy w naszych ludziach chęć pomocy miejscowej społeczności. Przekonujemy, że to nam warto powierzyć przyszłość lokalnych wspólnot, które kochamy.

 

Żeby było słychać, że działamy. Rozmawiamy z Bogdanem Rybickim komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się