-2°C bezchmurnie

Prowadzimy pracę organiczną. Rozmawiamy z Wiceprezesem MWS Mariuszem Ambroziakiem

Wywiady, Prowadzimy pracę organiczną Rozmawiamy Wiceprezesem Mariuszem Ambroziakiem - zdjęcie, fotografia

- Jak ocenia Pan sytuację samorządów po skutecznych referendach w podwarszawskich miejscowościach, w których odrzucono arbitralne projekty rozszerzenia granic Warszawy? Czy obserwujemy obywatelskie ożywienie, które przetrwa do przyszłorocznych wyborów?

- Dostrzegam ożywienie obywatelskie, w kilku wymiarach, rozwija się mechanizm budżetów partycypacyjnych, coraz więcej obywateli wskazuje, czy pieniądze wydać na boisko szkolne, siłownię w parku czy osiedlowy klub dla seniorów. Dzięki temu ludzie zyskują poczucie, ze pieniądze wydawane z budżetu nie pochodzą z kosmosu, nie są wirtualne, tylko ich przeznaczenie stanowi wyraz ich własnej woli. W referendach podwarszawskich, o które Pan pyta zwyciężyli obywatele i zasada pomocniczości, którą zainspirowani społeczną nauką Kościoła przyjęliśmy prawie dwie dekady temu jako osnowę reformy samorządowej. Zasada pomocniczości przewiduje, że wszystkie sprawy, jakie da się rozwiązać w gminie czy mieście – powinny być na tym poziomie rozstrzygane, przez reprezentację mieszkańców, bez zbędnego udziału władzy centralnej. Obywatele najlepiej znają swoje potrzeby. Dla wyników głosowania w Ożarowie Mazowieckim, Legionowie, Podkowie Leśnej czy Nieporęcie duże znaczenie miał fakt, że lokalne ośrodki – a samorząd wedle Konstytucji tworzą wszyscy mieszkańcy – zostały zaskoczone projektami zmian granic, płynącymi z centrali. Nikt z nimi ich nie uzgadniał, nie zapytał o zdanie.

- I dlatego jest tak źle, chociaż jest tak dobrze, a napięcie między władzą centralną a samorządową utrzymuje się?

- Wciąż zaznacza się niepokój, który bierze się z tego, że środowiska samorządowe nie są pewne, czy ordynacja przed zaplanowanymi na przyszły rok wyborami w ostatniej chwili nie będzie zmieniana. Słyszy się wciąż o planach wycofania się z okręgów jednomandatowych tam, gdzie teraz istnieją lub też o ograniczeniu możliwości wystawiania kandydatów do sejmików samorządowych wyłącznie do partii politycznych – kosztem komitetów obywateli – co byłoby fatalnym i niweczącym dorobek prawie 30 lat demokracji lokalnej pomysłem.

- Tym bardziej, że reguły gry już teraz nie sprzyjają równości szans, czym interesuje się Pan od dawna, skoro już na studiach pisał Pan pracę dyplomową o finansowaniu partii politycznych w Polsce?

- Partie obecne w parlamencie korzystają z dotacji i subwencji, budżet państwa czyli naprawdę podatnicy, my wszyscy - finansujemy ich udział w każdych wyborach: nie tylko do Sejmu i Senatu, ale również prezydenckich, europejskich i samorządowych. Z kolei komitety obywateli w wyborach samorządowych muszą swoje kampanie sfinansować w 100 proc ze środków własnych: składek i darowizn. Każdy, kto interesuje się samorządnością, wie jak ogromne obciążenie to stanowi. Odpowiedź na pytanie o równość szans brzmi więc pesymistycznie. Jeśli nawet znajduję argumenty za dalszym finansowaniem partii z budżetu, to nie powinny one z tych pieniędzy korzystać w wyborach samorządowych, bo obecny system służy dominacji partii nad listami regionalnymi.

- Czy partie chociaż dobrze te pieniądze, pozyskane od obywateli z ich podatków, wykorzystują?

- Wydają je fatalnie, znikoma część przeznaczana jest na pracę intelektualną, na istniejące przy partiach instytuty tzw. think tanki, odkąd taką możliwość stworzyła nowelizacja ustawy, na konferencje czy debaty. Najwięcej idzie po prostu na propagandę. Zachęcam do sprawdzenia na stronie internetowej Państwowej Komisji Wyborczej na co te środki są wydawane.

- Ale to nie tak, że samorządowcy od razu odrzucają wszystko, co władza centralna proponuje?

- Samorząd najbliższy jest obywatelom i na tym poziomie raczej nie pojawia się rozumowanie typu: nie bo nie. Z debatą o ograniczeniu liczby możliwych kadencji w samorządzie do dwóch wystąpiliśmy publicznie dużo wcześniej niż opowiedziała się za tym obecna władza. Sprawowanie funkcji przez wiele kadencji sprzyja czasem rutynie i zobojętnieniu. Wielu tak się przyzwyczai do władzy lokalnej, że nie wyobraża sobie jej zmiany. Betonuje to lokalną scenę, ludzie czują, że władza jest nie do ruszenia, innych nie dopuszcza. Ona sama też o tym wie, wójt czy burmistrz unika decyzji wprawdzie niezbędnych dla rozwoju, ale niosących dla siebie pewne ryzyko, bo troszczy się głównie o reelekcję. Czasem nie wyobraża sobie, co z nim się stanie, gdy pracę w samorządzie straci. Gdyby kadencje ograniczyć do dwóch, wójt i burmistrz planując własne kariery po roku sprawowania urzędu zakładaliby, że jeśli im się uda, to za siedem lat, a jeśli się nie powiedzie - za trzy będą musieli sobie znaleźć nową pracę. Demokracja polega również na wymienności ról. Pamiętajmy, że w wielu samorządach w Polsce lokalny włodarz ma bezpośredni wpływ nawet na tysiące miejsc pracy.

- Czy zmęczenie konfliktem politycznym na szczytach władzy – widoczne u obywateli zwłaszcza po tegorocznym gorącym lecie – sprzyja samorządom?

- W samorządach zwykle szuka się tego, co łączy. W tym sensie więc oczywiście tak. Z natury swojej scentralizowany i tworzony odgórnie system partyjny zderza się z realnym życiem samorządowym, budowanym w oparciu o lokalne więzi i zaufanie. Pamiętajmy jednak, że w wyborach samorządowych i parlamentarnych nie głosują inne plemiona – tylko ci sami obywatele. Dlatego politycy z partyjnych central muszą się edukować, by odróżnić interesy lokalne, wsłuchać się w głos obywateli, w przekaz płynący z samorządów – bo tam przecież szukają wyborców. Z lokalnej czy regionalnej perspektywy nie ma co szukać sztucznego konfliktu między władzą centralną a samorządami, widzę raczej pole do współpracy miedzy nimi, wzajemnego wspierania się. Samorządowcy z pewnością nie lubią takich reform, kiedy władza centralna oczekuje od nich że za jej pomysły samorządy zapłacą z własnych budżetów, a takie zachowania przejawiała zarówno Platforma jak teraz PiS.

- Czyli lepiej nie oglądać się na polityków z centrali i robić swoje? Jak ocenia Pan te trzy lata działań Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej, jakie minęły od poprzednich wyborów lokalnych?

- Nasze środowiska prowadzą aktywność obywatelską, patriotyczną i społeczną. Realizujemy projekty takie jak przypominanie o rocznicach ważnych dla naszego życia zbiorowego, datach świąt, Dniu Flagi i 3 Maja. Nasza aktywność polega na organizowaniu i obecności. Prowadzimy projekty edukacyjne. Przygotowany przez nas Dzień Dziecka w Iłowie cieszy się zainteresowaniem całych rodzin od wielu lat. Przez cały dzień przez miejsce naszego „eventu” przewija się nawet parę tysięcy ludzi. Niedawno zorganizowaliśmy w Piastowie z udziałem rodziców, nauczycieli i samorządowców konferencję o reformie edukacji. W Radomiu zaś – na temat bezpieczeństwa. Wkrótce w Radoszynie spotkają się samorządowcy i społecznicy Północnego Mazowsza. Wszystkie nasze imprezy z zasady są otwarte, każdy może wejść do rozstawionych wtedy namiotów, włączyć się do dyskusji lub posłuchać innych. Prowadzimy pracę organiczną, to idea nam bliska i nawiązująca do dorobku najwspanialszych postaci polskiej historii . Staramy się pozostać wolni od doraźnych kontekstów kłótliwej polskiej polityki. Za kolejny rok ocenią nas wyborcy. Nie mamy powodu taić, gdzie już teraz Mazowiecka Wspólnota Samorządowa jest obecna, samodzielnie lub w koalicji programowej bierze odpowiedzialność za dobro Małych Ojczyzn. W Piastowie burmistrzem jest Grzegorz Szuplewski z naszego środowiska, już teraz możemy czuć się dumni z jego dokonań jako dobrego gospodarza. MWS rządzi tam również w radzie miasta, podobnie jak w koalicji w powiecie pruszkowskim i wspólnie z mniejszymi ugrupowaniami w wołomińskim. W Płońsku wprawdzie Wspólnota wygrała wybory, ale rządzą inne lokalne komitety. W powiecie Warszawa Zachodnia od lat ściśle współpracujemy z Forum Samorządowym, które tam rządzi, w Wyszkowie burmistrz Grzegorz Nowosielski to równocześnie członek władz naszej Wspólnoty. Warszawska Wspólnota Samorządowa współrządzi na Ochocie i we Włochach. Jesteśmy obecni i robimy swoje.

Rozmawiał Łukasz Perzyna

Prowadzimy pracę organiczną. Rozmawiamy z Wiceprezesem MWS Mariuszem Ambroziakiem komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się