Wywiady, Mazowsze pamięta bohaterach - zdjęcie, fotografia
Samorządność 30/07/2019 00:01

Z Konradem Rytlem, prezesem Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej, radnym Sejmiku Wojewódzkiego rozmawia Łukasz Perzyna.

- Rocznica Powstania Warszawskiego zawsze stanowi okazję do podsumowania nowych upamiętnień. Jak widzi to pierwszy w historii Wojewódzkiego Sejmiku Mazowieckiego radny niezależny, wybrany z listy Bezpartyjnych Samorządowców, pracujący w komisji kultury, zajmującej się tradycją? Co jeszcze można w tej sprawie zrobić?

- Zrobić można wiele, chociaż oczywiście czasu było mało, wybory odbyły się przecież jesienią, musiało potrwać, zanim zaczęliśmy swoją pracę. Skupiliśmy się na upamiętnieniu okrągłej rocznicy wybuchu II wojny światowej, bitwy warszawskiej, której z kolei za rok obchodzić będziemy stulecie – oraz na wyjeździe do Fortu III w Pomiechówku, gdzie odbyliśmy spotkanie z działaczami samorządowymi w sprawie godnego uwiecznienia ofiar tego miejsca kaźni. Były wśród nich osoby wspierające Powstanie Warszawskie, uczestnicy Akcji Burza, wielu mieszkańców naszego Mazowsza, zaangażowanych w konspirację, wspierających ją lub po prostu uznanych przez Niemców za nieprawomyślnych bądź zagrażających ich interesom. Praktycznie od wkroczenia tam Niemców od ich ucieczki w Forcie III działał kombinat cierpienia i śmierci, obliczony na eksterminację polskiej ludności. To była katownia Mazowsza. Role strażników pełnili folksdojcze z okolicznych miejscowości. Blisko była granica między Rzeszą a Generalnym Gubernatorstwem, fort zapisał się ponuro w pamięci okolicznych mieszkańców.

- Fort III to nie jest wciąż miejsce zbyt znane, nie mówię o zawodowych historykach?

- Właśnie dlatego staramy się zrobić jak najwięcej, by je upamiętnić. Zachowały się nawet napisy na ścianach, sporządzone przez więźniów, traktowane przez nich jako ostatni ślad, który po sobie zostawiają. Ofiary chowano na terenie fortu. Gdy tam jesteśmy – powinniśmy mieć świadomość, że stąpamy po grobach. Jednak w PRL ten teren oddano wojsku, potem znalazł się we władaniu agencji ds. mienia wojskowego, w okropnym stanie. Wcześniej były to koszary z czasów carskich. Grupa miejscowych samorządowców słusznie ponagla, żeby odpowiednio wszystko tam upamiętnić. Staramy się o to. Widoczna tablica z sensowną informacją, co się tam znajduje, powinna stanąć przy drodze wojewódzkiej, bo na razie wszystko jest zakrzaczone, nic z drogi nie widać. W przyszłości może powstać w tym miejscu muzeum. Wynikiem prac wyjazdowych naszej komisji w tym miejscu stał się wniosek do sejmiku, który z kolei wystąpił do MON o upamiętnienie. Stoi carska jeszcze budowla o potężnych murach, jestem zwolennikiem jej utrzymania właśnie jako obiektu o muzealnym charakterze. W Zamościu, w cytadeli, gdzie Niemcy mordowali polską ludność – już 40 lat temu wszystko odnowiono, stworzono miejsce pamięci. Z Fortem III warto postąpić podobnie, to niezwykłe miejsce, pełne grozy. Świadectwo historii.

- A upamiętnienia w samej Warszawie?

- Tak jak z wojenną historią AK splotła się historia Fortu III, gdzie Niemcy dokonywali eksterminacji, tak już z powojennymi losami akowców wiąże się budynek przy Strzeleckiej na Pradze.

- Tam siedzibę miał Urząd Bezpieczeństwa?

- Mordowano jak na Rakowieckiej. Nasz kolega z Praskiej Wspólnoty Samorządowej Jacek Wachowicz był zaangażowany w uratowanie kamienicy przy Strzeleckiej, blisko powstającej stacji metra. Gdy rząd już przeniósł się z Lublina i urzędował w gmachu dyrekcji PKP, właśnie pobliską Strzelecką wybrało UB na swoją siedzibę. Potem mieszkali tam zwyczajnie już ludzie z kwaterunku. Znajdowali na ścianach napisy, wyryte gwoździem nazwiska więźniów, pragnących zostawić po sobie jakiś ślad. Świetnie, że to miejsce ocalało. Wszystko, co wiąże się z okupacją, wojną, pierwszym okresem rządów komunistycznych i związanymi z tym represjami – trzeba traktować z pełnym pietyzmem. Po wojnie oznaczano miejsca, gdzie stały barykady i ściany straceń. Pamiętam kamienicę w alejach Jerozolimskich przy Marszałkowskiej, gdzie na ścianie umieszczono tablicę upamiętniającą rozstrzelanych. Potem budynek rozebrano, jednak część ściany z tablicą pozostawiono, obok nowoczesnego Hotelu Forum, zbudowanego w latach 70. Tak powinno to wyglądać i dziś.

- W poprzedniej kadencji samorządu był Pan wiceburmistrzem Piastowa. Upamiętnienia Powstania Warszawskiego dotyczą również miejscowości, do których trafiali wysiedleni mieszkańcy?

- Trasę do DuLag 121 do Pruszkowa przeszło już po 2 października 1944 r. kilkaset tysięcy warszawiaków. Dzieci, starcy, kobiety – ludność cywilna z Warszawy wygnana i kierowana do obozu przejściowego w obrębie torów kolejowych. Pierwszym miejscem, które otoczyło ich opieką był Piastów. Obecny burmistrz Grzegorz Szuplewski zadbał o to, że tamte wydarzenia upamiętnia specjalnie wyznaczony szlak. „Tędy przeszła Warszawa”. Powstał film, złożony z rozmów z tymi, którzy ocaleli i tymi, którzy im pomagali. Na ten rok przewidziano specjalny bieg, który tamte wydarzenia upamiętni, po historycznej trasie, z udziałem ludzi młodych. Zacznie się w Piastowie, trasa prowadzi potem do Dulagu i z powrotem na stadion miejski do Piastowa. Bieg ma formułę open, uczestniczą wszyscy, którzy mają na to ochotę, mężczyźni, kobiety. Przy historycznym szlaku wystawia się banery i fotogramy z wydarzeń i dokumentów. Przypomina to historię: exodus Warszawy, pomoc mieszkańców dla niej. Ludzie z Piastowa czy Pruszkowa stali przy drodze, karmili i poili tych, których Niemcy przepędzali, pomoc nieśli księża. Były dyżury, przygotowano jedzenie, chleb, wodę. Nikt się o tych wypędzonych nie martwił poza miejscową ludnością. A mieszkańcy podwarszawskich miejscowości w piątym roku wojny i okupacji mieli naprawdę niewiele, głód i terror dały się we znaki. Robili jednak wszystko, żeby warszawiakom pomóc. Często skutecznie. Na niedawnych uroczystościach rozmawiałem z panem, który z Pruszkowa trafił do gospodarstwa rolnego w Niemczech. Do kraju wrócił dopiero po dwóch latach. W Piastowie mieszkał od dziewiątego roku życia Zbigniew Gęsicki pseudonim Juno, poległy w zamachu na Kutscherę. Zawsze świętuje się w Piastowie rocznicę tego wydarzenia. Póki żyła, uczestniczyła w niej łączniczka Kama – Maria Stypułkowska-Chojecka. Szkoła, do której chodził w Piastowie Gęsicki nosi jego imię.

- A powiat wołomiński, gdzie był Pan przez lata wicestarostą? Kojarzy się bardziej z 1920 r ale są tam też upamiętnienia okupacyjne?

- Pochwalę się, jak wraz z miejscowymi samorządowcami udało nam się upamiętnić Ryszarda Białousa, który zostanie pochowany 31 lipca br. na Powązkach. Spocznie wśród swoich żołnierzy, był dowódcą Batalionu „Zośka” w Powstaniu Warszawskim. Podczas okupacji korzystał w Kobyłce z willi prof. Marcelego Handelsmana, wybitnego historyka, który swój dom oddał AK do dyspozycji. Przed wojną jako wykładowca pomagał wielu studentom z ubogich rodzin, był z tego znany, że ich wspiera, żeby mogli zrealizować swoje aspiracje. Sam Handelsman ukrywał się w Milanówku w domu rodziny Białousów. W 1944 r. zamierzano ich ewakuować dalej, ale żonie profesora nie spodobały się warunki w nowej kwaterze. Handelsman wrócił więc do starej kryjówki, tam niestety został aresztowany, później zamordowano go w obozie. W jego willi w Kobyłce, która nazywała się „Zalasek” i rzeczywiście znajdowała się w ustronnym miejscu, działał konspiracyjny magazyn broni na użytek Akcji Burza. W ubiegłym tygodniu byłem u dyrektora Archiwum Akt Nowych, bo w miejscu gdzie stał dom Handelsmana w Kobyłce, w którym splatają się losy tak wybitnych postaci, przygotowujemy wystawę na cześć Białousa. Żył wiele lat na emigracji w Argentynie, zrobił tam karierę, bo rozwinął swoje zdolności jako architekt, był dyrektorem zarządu dróg w Patagonii, to chyba wiele jak na przybysza z tak odległego kraju. W Kobyłce, tam gdzie konspirował podczas okupacji, zamierzamy postawić obelisk, upamiętniający Ryszarda Białousa, a obok – bo na kamieniu nie da się przecież zbyt wiele napisać – umieścić baner z obszernym życiorysem dowódcy Batalionu „Zośka”. Z kolei na cmentarzu w Kobyłce, gdzie leżą jeszcze bohaterowie z Powstania Kościuszkowskiego, ochotnicy, którzy przeciwstawili się zbrojnie wkraczającej armii rosyjskiej, bo liczy on sobie ponad 200 lat historii, oznaczamy znakiem kotwicy, Polski Walczącej i biało-czerwonymi chorągiewkami groby uczestników Powstania Warszawskiego i bitwy pod Monte Cassino, bo również takie się na nim znajdują. Staramy się te wszystkie miejsca jak najlepiej upamiętnić.

 

Wywiad ukazał się w 43 numerze gazety Samorządność

Reklama

Mazowsze pamięta o bohaterach komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez mws.org.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Mazowiecka Wspólnota Samorządowa z siedzibą w Warszawa 00-553, Koszykowa 24 lok 12

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"