21°C burza z lekkimi opadami deszczu

W Warszawie bez zmian? O burzy wokół podziału Mazowsza rozmawiamy z posłem Jackiem Sasinem

Wywiady, Warszawie zmian burzy wokół podziału Mazowsza rozmawiamy posłem Jackiem Sasinem - zdjęcie, fotografia

Z nowym rokiem temat wydzielenia Warszawy od Mazowsza i stworzenia z niej odrębnego województwa powrócił z podwojoną siłą. Mówi się o podziale statystycznym, a nawet administracyjnym. Co to wszystko oznacza w praktyce dla nas Warszawiaków i mieszkańców okolic? Czy zmieni się coś w naszym codziennym życiu? Jak twierdzi Jacek Sasin, poseł PiS, nie zmieni się zupełnie nic. O co zatem tylu szumu? O burzy wokół podziału Mazowsza rozmawiamy z Jackiem Sasinem.

 


Magdalena Zwolak: Z początkiem roku wokół tematu podziału Mazowsza zrobiło się nieco więcej szumu. Czy ostatecznie do niego dojdzie, panie pośle?


Jacek Sasin: Szum o którym Pani Redaktor wspomniała wziął się z nieporozumienia, choć tkwi w nim ziarno prawdy.

Obecnie prace nad tymi projektami (podziału Mazowsza - przyp. autor) nie są prowadzone. Rząd Prawa i Sprawiedliwości finalizuje tzw. podział statystyczny, czyli podział województwa mazowieckiego na dwie odrębne jednostki statystyczne. Jest to ważne ze względu na negocjacje z Komisją Europejską w kontekście kolejnego budżetu (dla Warszawy i Mazowsza - przyp. autor) z Unii Europejskiej. Z analiz, które przedstawiło Ministerstwo Rozwoju wynika, że dzisiaj taki podział statystyczny pomoże uzyskać po roku 2020 pieniądze z UE dla pozawarszawskiego Mazowsza. W takim kształcie jak dzisiaj jest ono regionem, w którym występują ogromne dysproporcje. Z jednej strony jest  bardzo bogata Warszawa z bogatymi miejscowościami podwarszawskimi, a z drugiej tereny biedne - chociażby w południowej części Radomszczyzny, również wschodnia i północna część województwa, czyli wszystko to, co jest poza aglomeracją warszawską, może z wyjątkiem Płocka, który na tle Mazowsza jest dość bogatym punktem. 
 

M.Z.: Zatem będzie to podział tylko i wyłącznie statystyczny, a nie administracyjny?
 

J.S.: Mówi się o tym, czy nie pójść krok dalej - dokonać podziału administracyjnego, ale nie teraz, gdyż  to wywołałoby ogromne perturbacje w zakresie realizacji obecnego budżetu UE i mogłoby grozić wstrzymaniem na pewien czas możliwości uzyskania refundacji z funduszy europejskich. Na to pozwolić sobie nie możemy i nie chcemy. Dzisiaj traktujemy ten projekt podziału administracyjnego jako coś, co powinno się zdarzyć w przyszłości.
 

Unia Europejska stawia wyzwania, by regiony administracyjne były jednorodne, żeby rozdźwięki między poziomami zamożności nie były duże. 

Mazowsze potrzebuje środków, które by wyrównywały ten poziom rozwoju. Są to więc inne fundusze europejskie, jeśli chodzi o Warszawę, ponieważ tutaj będą potrzebne fundusze na duże inwestycje infrastrukturalne, a nie na inwestycje, które będą podnosiły poziom życia.


M.Z.: Na dzień dzisiejszy zostajemy przy podziale statystycznym. Na czym on właściwie polega? 


J.S.: Podział statystyczny jest czymś potrzebnym tylko i wyłącznie na potrzeby negocjacji z Komisją Europejską. 
 

Większość prorozwojowych funduszy strukturalnych jest dedykowanych do regionów, których poziom PKB wynosi 75% średniego poziomu w UE. Regiony, które mieszczą się w przedziale 75%-90% poziomu, są tzw. obszarami przejściowymi. Natomiast obszary, które są powyżej poziomu 90% PKB, nie otrzymują tego wsparcia w ogóle w zakresie prorozwojowym. Zatem już dzisiaj województwo mazowieckie jako całość, w związku z tym że ma PKB na poziomie 107% średniej, nie dostałby tych funduszy. Bogata centralna część jedynie zawyżałaby wskaźniki, co by spowodowało, że żadna gmina na Mazowszu, żaden samorząd mazowiecki nie otrzymałby środków finansowych z tych funduszy.  


Jeśli chcemy ratować sytuację, to musimy podzielić Mazowsze na dwa obszary -  bogatszy i biedniejszy. W UE zazwyczaj takie wydzielenie musi mieć formę administracyjną, ale nam udało się uzyskać zapewnienie, że sam podział statystyczny do celów statystycznych wystarczy. To znaczy, że region warszawsko-podwarszawski i pozostały obszar mazowiecki będą traktowane przez UE jako dwa odrębne obszary do celów ustalenia statystyki, czyli poziomu dochodów. To spowoduje, że po roku 2020 w nowej perspektywie funduszy europejskich Warszawa nie będzie mogła już liczyć na te środki, które mają wyrównywać poziom rozwoju, bo nie będzie się mieściła w tych omówionych wcześniej kategoriach, ale i tak by na nie liczyć nie mogła. Natomiast pozostałe części Mazowsza będą mogły z tych pieniędzy skorzystać.


M.Z.: Czy warszawiacy odczują tzw. podział statystyczny?


J.S.: Mieszkańcy większej części województwa mazowieckiego odczują to pozytywnie, natomiast u mieszkańców Warszawy nic się nie zmieni, bo tak czy inaczej już tych środków (prorozwojowych funduszy z UE - przyp. autor) dostać nie mogą. Warszawa będzie mogła korzystać z innych funduszy, chociażby ze środków przeznaczonych na inwestycje. Nie ma zatem zagrożenia dla warszawskich inwestycji, czy poziomu życia warszawiaków. Tutaj nic się nie zmieni. W takim codziennym funkcjonowaniu samorządów, czy życiu mieszkańców podział statystyczny niczego nie zmienia. W dalszym ciągu pozostanie aktualny dzisiejszy podział administracyjny, jeden urząd marszałkowski, nic się nie zmieni w zadaniach, które realizują samorządy. To jest poziom czysto teoretyczny, który występuje w dokumentach i nie ma wpływu na mieszkańców.
 

M.Z.: Jaka jest rola w tym wszystkim lokalnych organizacji pozarządowych, takich jak np. Mazowiecka Wspólnota Samorządowa?


J.S.: Na etapie podziału statystycznego mówimy o podziale wirtualnym, a nie realnym. Gdyby miało dojść do podziału administracyjnego, oczywiście rola tego typu organizacji o których Pani Redaktor mówi, byłaby ogromna, ponieważ Polska jest notariuszem Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego i szanuje wynikające z niej zobowiązania. Ten dokument przesądza o tym, że wszelkie zmiany administracyjne muszą być poprzedzone konsultacjami społecznymi. Tak więc również w tym przypadku, gdybyśmy chcieli dokonać podziału Mazowsza na dwa odrębne województwa, takie konsultacje społeczne musiałyby być przeprowadzone i głos tego typu organizacji byłby w tej sytuacji niezwykle ważny. To pokazuje, że obawy, które były formułowane przez pana marszałka Struzika, czy panią prezydent Gronkiewicz-Waltz, że może dojść tutaj do nagłego podziału Mazowsza, są nieuzasadnione. Świadczą albo o braku wiedzy tych państwa o procedurach, które przy tej okazji muszą być zastosowane, albo o złej woli, bo innego wytłumaczenia nie ma. To musiałby być długotrwały proces, w tym procesie jest miejsce na bardzo ważne konsultacje społeczne. Jeśli będzie taka decyzja, że mamy podział statystyczny zamienić na podział administracyjny, to tego typu organizacje i szeroko mieszkańcy Mazowsza i Warszawy będą mogli się wypowiedzieć.
 

Chciałbym bardzo mocno podkreślić, że nawet jeśli dojdzie do podziału administracyjnego, to na pewno będzie on poprzedzony nie tylko konsultacjami, ale też dogłębnymi analizami finansowymi.


M.Z.: Mówi Pan, że nic się nie dzieje. Nie odczujemy w praktyce żadnych zmian po wprowadzeniu tzw. podziału statystycznego, zatem cały szum o nic?
 

J.S.: Tak, dokładnie tak. Dzisiaj (podział Mazowsza - przyp. autor) jest to idea, która być może nigdy się nie zrealizuje. Zatem mamy wielką burzę w szklance wody, wiele szumu o nic.


Fot.: jsasin.pl

W Warszawie bez zmian? O burzy wokół podziału Mazowsza rozmawiamy z posłem Jackiem Sasinem komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się